____________________________________________________________________________
Siedziałam na niespokojnie na krześle i zastanawiałam się skąd ten debil zgarnął najlepszy i najprzystojniejszy zespół na świecie? No skąd? Przecież on nawet nie ma kontaktu z żadnymi sławnymi ludźmi. Nie wiem jak, ale to na pewno podwyższy jego stan w karierze. Szczerze to mu gratuluję, bo o tym marzył. Chociaż on spełnij swoje marzenie. Ale to już inna bajka. Co jakiś czas darłam się do stylistki, że za mocno ciągnie mnie za włosy. Ze zdenerwowania wypiłam 3 kubki herbaty 4 kubki kawy i dziwię się, że jeszcze się nie porzygałam. Po 20 minutach siedzenia niespokojnie na krześle, Darcy ( moja stylistka ) powiedziała, że skończone. Odwróciła mnie w stronę lustra, a mnie wmurowało. Patrzyłam w lustro i zastanawiałam się czy dziewczyna na przeciwko to na pewno ja. Po chwili przyszedł Jason
-Tori, za chwilę wchodzimy na antenę - powiedział i usiadł na kanapie.
- Rany, Jas, zrobili z ciebie naczelną sekretarkę?- zaśmiałam się.
-No niestety, takie życie. nie miałem nic do powiedzenia. - przytuliłam się do niego
.- Ratuj! Ja nie chcę tam iść!
- Myślałem, że lubisz tych... One co?
- Direction, znasz mnie już tyle czasu i nadal nie wiesz?
- Nie jestem specjalistą od damskich uczuć- mruknął, oddając mi uścisk-
ale wiem na pewno, że zaraz dostaniesz ochrzan za nie pojawienie się na
czas.
Spojrzałam na zegar wiszący nad moją głową. Zaczynało się za minutę.
- Cholera- jęknęłam i odczepiłam się od Jasona.-Leć, trzymaj się i nie zwariuj tam. - zaśmiał się.
-Dobra, cześć ! - krzyknęłam już w biegu.
Pobiegłam przez ciemny korytarz do jeszcze ciemniejszego pomieszczenia
gospodarczego. Wiedziałam jako jedna z nielicznych o wąskim przejściu
prowadzącym prosto do studia. Przemknęłam przez nie i znalazłam się w
miejscu, oświetlonym przez jedną tylko lampę. Była to lampka od kamery,
oznaczająca przygotowanie do kręcenia.
Zahamowałam dopiero wtedy, gdy na kogoś wpadłam.
- Przepraszam!- powiedziałam szczerze przerażona, gdyż zobaczyłam że to Elliot.
- Mam przez ciebie pogięty garnitur, ale to akurat najmniejszy kłopot-
mruknął i się do mnie uśmiechnął.- Przez tych wariatów mamy połowę
studia rozwaloną.
Zaśmiałam się szczerze i przypomniałam sobie wszystkie obejrzane na YT
filmiki o tytule "One Direction Funny Moments". W paru faktycznie
rozwalili studio.
- Elliot, to przecież nic. Jak byłam tutaj w zeszłe wakacje z Ashley i Tiffani to nie było co zbierać.
Gdy wspomniałam imię przyjaciółek, od razu wkradł się szeroki uśmiech na jego twarzy. Nasza reakcja na wspomnienie tego wydarzenia to śmiech.
-No dobra Elliot, to gdzie oni są? - zapytałam.
Jak na zawołanie do pomieszczenia wpadło pięciu chłopaków. Pierwszy
miał blond włosy i niebieskie oczy, drugi krótkie brązowe i jaskrawą
pomarańczową koszulkę, trzeci miał również brązowe włosy, ale
czekoladowe oczy. Następnie był Louis, który potknął się i pociągnął za
sobą Nialla na kanapę oraz ostatni z chłopaków, który zawsze wzbudzał we
mnie palpitacje serca. Brązowe, kręcone włosy, zielone, błyszczące oczy
i zniewalające uśmiech na twarzy, który w tym momencie był nieobecny,
ponieważ zastępował go grymas przerażenia, gdy Liam zdecydował że cofnie
się przed upadającymi chłopakami. Jednak walnął w Harry'ego, gdy ten
miał zamiar wyprzedzić Zayn'a. I tak oto wszyscy runęli na siebie
nawzajem.
Patrzyliśmy na to z Elliotem i w jednym momencie roześmialiśmy się do łez.
Przed nami leżeli wszyscy członkowie jednego z najpopularniejszych
zespołów świata, na jednej kanapie. Wyjęłam telefon z kieszeni i
zrobiłam im zdjęcie.
- Na Twittera- wydusiłam z siebie do chłopaka. On tylko kiwnął głową i dalej się śmiał.
Gdy zespół się uspokoił i usiedli normalnie, do mnie podszedł Harry, a po chwili z anim reszta.
-Cześć, ty jesteś Kate? - wyciągnął do mnie rękę. - Harry.
- Cześć, wszyscy zwracają się do mnie Tori albo Ari. Tylko w wyjątkowych okazjach jestem Kate.
-Rozumiem - uśmiechnął się słodko, a mi serce zabiło 2 razy szybciej.
- Ja jestem Louis- wtrącił się chłopak o szaro-niebieskich tęczówkach.
- Niall- przepchnął się koło niego blondyn.
- Zayn- wychylił się Mulat.
- Liam- chłopak w jaskrawej bluzce grzecznie poczekał, aż wszyscy zakończą swoją prezentację. Czemu mam wrażenie, ze on jako jedyny jest normalny w ty zespole? Chociaż nie, bo jak przypomnę sobie Funny Moments to nikt nie jest normalny. Ale co się dziwić, ten świat też nie jest normalny. Potem wszyscy ruszyliśmy w wyznaczone nam miejsca i reżyser się odezwał.
-Dobra, zaczynamy za 3...2...1... - i w tym momencie zaczął się program, a ja nie mogłam uwierzyć, że występuję w nim z One Direction.
Po programie zadzwonił mi telefon. Cała ekipa, bez wyjątków spojrzała na mnie. Odebrałam szybko, bo dzwoniła do mnie Nicki.
-Halo?
-Cześć Tori, potrzebuję twojej pomocy. Maksowi odwala a ja nie potrafię nic zrobił. Wpadł w jakąś furię i rzuca czym popadnie.
-Ale nic nikomu się nie stało tak? - spytałam przerażona, a wszyscy zmarszczyli brwi.
-To znaczy, odepchnął Lindsay i uderzyła o kant. Straciła przytomność i leży teraz u cb w pokoju.
-O boże. - zakryłam usta a Niall z Harrym do mnie podeszli. Zapytali bezgłośnie " Co jest?". Pokiwałam tylko głową, ze nic się nie stało.
-Dałabyś radę tu przyjechać?
-Jasne, będę za 5 minut. Idźcie do mnie do pokoju wszyscy którzy są w domu, Zamknijcie drzwi na klucz i nie wpuszczajcie Maksa, jasne? Zajmijcie się Lindsay, a ja będę za chwilę to go uspokoję. Nie bójcie się tylko. -Rozłączyłam się i w biegu zabierałam torebkę i już miałam biec do wyjścia, gdy ktoś złapał mnie za rękę.
-Jasne, będę za 5 minut. Idźcie do mnie do pokoju wszyscy którzy są w domu, Zamknijcie drzwi na klucz i nie wpuszczajcie Maksa, jasne? Zajmijcie się Lindsay, a ja będę za chwilę to go uspokoję. Nie bójcie się tylko. -Rozłączyłam się i w biegu zabierałam torebkę i już miałam biec do wyjścia, gdy ktoś złapał mnie za rękę.
-Co się stało? - spytał Zayn, nadal trzymając mnie za rękę.
-Kolega zwariował i muszę szybko wracać do domu. Elliot, moje auto nadal jest na parkingu?
-Tak, cały czas tam stoi. - powiedział.
-Ok. gdyby coś, to wiesz gdzie mnie szukać. Ja muszę lecieć, naprawdę. Darcy ma mój numer telefonu, można zabrać. Ja lecę. Pa. - dałam każdemu buziaka w policzek i wybiegłam z budynku prosto na parking. Moje auto nadal tam było.
Wyjęłam kluczyki i jak najszybciej jechałam do domu. Nie wiem ile przepisów po drodze złamałam, ale to nie było dla mnie ważne w tym momencie. Najważniejsze było, żeby szybko wrócić do domu.
__________________________________________________________________________________
Hej kochani ! <3 Teraz są wakacje i z tego powodu, rozdziały mogą być dodawane w różnych terminach. Postaram się, aby było 1-2 rozdziałów w tygodniu. Może się zdarzyć, że będą częściej, ale to zależy od Was. :* 2 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz