wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 2

                                              Ważna notka pod rozdziałem !!!!
____________________________________________________________________________
Siedziałam na niespokojnie na krześle i zastanawiałam się skąd ten debil zgarnął najlepszy i najprzystojniejszy zespół na świecie? No skąd? Przecież on nawet nie ma kontaktu z żadnymi sławnymi ludźmi. Nie wiem jak, ale to na pewno podwyższy jego stan w karierze. Szczerze to mu gratuluję, bo o tym marzył. Chociaż on spełnij swoje marzenie. Ale to już inna bajka. Co jakiś czas darłam się do stylistki, że za mocno ciągnie mnie za włosy. Ze zdenerwowania wypiłam 3 kubki herbaty 4 kubki kawy i dziwię się, że jeszcze się nie porzygałam. Po 20 minutach siedzenia niespokojnie na krześle, Darcy ( moja stylistka ) powiedziała, że skończone. Odwróciła mnie w stronę lustra, a mnie wmurowało. Patrzyłam w lustro i zastanawiałam się czy dziewczyna na przeciwko to na pewno ja. Po chwili przyszedł Jason
-Tori, za chwilę wchodzimy na antenę - powiedział i usiadł na kanapie.
- Rany, Jas, zrobili z ciebie naczelną sekretarkę?- zaśmiałam się.
-No niestety, takie życie. nie miałem nic do powiedzenia. - przytuliłam się do niego
.- Ratuj! Ja nie chcę tam iść!
- Myślałem, że lubisz tych... One co?
- Direction, znasz mnie już tyle czasu i nadal nie wiesz?
- Nie jestem specjalistą od damskich uczuć- mruknął, oddając mi uścisk- ale wiem na pewno, że zaraz dostaniesz ochrzan za nie pojawienie się na czas.
Spojrzałam na zegar wiszący nad moją głową. Zaczynało się za minutę. 
- Cholera- jęknęłam i odczepiłam się od Jasona.
-Leć, trzymaj się i nie zwariuj tam. - zaśmiał się.
-Dobra, cześć ! - krzyknęłam już w biegu. 
 Pobiegłam przez ciemny korytarz do jeszcze ciemniejszego pomieszczenia gospodarczego. Wiedziałam jako jedna z nielicznych o wąskim przejściu prowadzącym prosto do studia. Przemknęłam przez nie i znalazłam się w miejscu, oświetlonym przez jedną tylko lampę. Była to lampka od kamery, oznaczająca przygotowanie do kręcenia. 
 Zahamowałam dopiero wtedy, gdy na kogoś wpadłam.
- Przepraszam!- powiedziałam szczerze przerażona, gdyż zobaczyłam że to Elliot.
- Mam przez ciebie pogięty garnitur, ale to akurat najmniejszy kłopot- mruknął i się do mnie uśmiechnął.- Przez tych wariatów mamy połowę studia rozwaloną.
 Zaśmiałam się szczerze i przypomniałam sobie wszystkie obejrzane na YT filmiki o tytule "One Direction Funny Moments". W paru faktycznie rozwalili studio.
- Elliot, to przecież nic. Jak byłam tutaj w zeszłe wakacje z Ashley i Tiffani to nie było co zbierać.
Gdy wspomniałam imię przyjaciółek, od razu wkradł się szeroki uśmiech na jego twarzy. Nasza reakcja na wspomnienie tego wydarzenia to śmiech.
-No dobra Elliot, to gdzie oni są? - zapytałam.
 Jak na zawołanie do pomieszczenia wpadło pięciu chłopaków. Pierwszy miał blond włosy i niebieskie oczy, drugi krótkie brązowe i jaskrawą pomarańczową koszulkę, trzeci miał również brązowe włosy, ale czekoladowe oczy. Następnie był Louis, który potknął się i pociągnął za sobą Nialla na kanapę oraz ostatni z chłopaków, który zawsze wzbudzał we mnie palpitacje serca. Brązowe, kręcone włosy, zielone, błyszczące oczy i zniewalające uśmiech na twarzy, który w tym momencie był nieobecny, ponieważ zastępował go grymas przerażenia, gdy Liam zdecydował że cofnie się przed upadającymi chłopakami. Jednak walnął w Harry'ego, gdy ten miał zamiar wyprzedzić Zayn'a. I tak oto wszyscy  runęli na siebie nawzajem.
 Patrzyliśmy na to z Elliotem i w jednym momencie roześmialiśmy się do łez. Przed nami leżeli wszyscy członkowie jednego z najpopularniejszych zespołów świata, na jednej kanapie. Wyjęłam telefon z kieszeni i zrobiłam im zdjęcie.
- Na Twittera- wydusiłam z siebie do chłopaka. On tylko kiwnął głową i dalej się śmiał. 
Gdy zespół się uspokoił i usiedli normalnie, do mnie podszedł Harry, a po chwili z anim reszta.
-Cześć, ty jesteś Kate? - wyciągnął do mnie rękę. - Harry.
- Cześć, wszyscy zwracają się do mnie Tori albo Ari. Tylko w wyjątkowych okazjach jestem Kate.
-Rozumiem - uśmiechnął się słodko, a mi serce zabiło 2 razy szybciej.
- Ja jestem Louis- wtrącił się chłopak o szaro-niebieskich tęczówkach.
- Niall- przepchnął się koło niego blondyn.
- Zayn- wychylił się Mulat.
- Liam- chłopak w jaskrawej bluzce grzecznie poczekał, aż wszyscy zakończą swoją prezentację. Czemu mam wrażenie, ze on jako jedyny jest normalny w ty zespole? Chociaż nie, bo jak przypomnę sobie Funny Moments to nikt nie jest normalny. Ale co się dziwić, ten świat też nie jest normalny. Potem wszyscy ruszyliśmy w wyznaczone nam miejsca i reżyser się odezwał.
-Dobra, zaczynamy za 3...2...1... - i w tym momencie zaczął się program, a ja nie mogłam uwierzyć, że występuję w nim z One Direction. 
Po programie zadzwonił mi telefon. Cała ekipa, bez wyjątków spojrzała na mnie. Odebrałam szybko, bo dzwoniła do mnie Nicki.
-Halo?
-Cześć Tori, potrzebuję twojej pomocy. Maksowi odwala a ja nie potrafię nic zrobił. Wpadł w jakąś furię i rzuca czym popadnie.
-Ale nic nikomu się nie stało tak? - spytałam przerażona, a wszyscy zmarszczyli brwi.
-To znaczy, odepchnął Lindsay i uderzyła o kant. Straciła przytomność i leży teraz u cb w pokoju. 
-O boże. - zakryłam usta a Niall z Harrym do mnie podeszli. Zapytali bezgłośnie " Co jest?". Pokiwałam tylko głową, ze nic się nie stało. 
-Dałabyś radę tu przyjechać?
-Jasne, będę za 5 minut. Idźcie do mnie do pokoju wszyscy którzy są w domu, Zamknijcie drzwi na klucz i nie wpuszczajcie Maksa, jasne? Zajmijcie się Lindsay, a ja będę za chwilę to go uspokoję. Nie bójcie się tylko. -Rozłączyłam się i w biegu zabierałam torebkę i już miałam biec do wyjścia, gdy ktoś złapał mnie za rękę. 
-Co się stało? - spytał Zayn, nadal trzymając mnie za rękę. 
-Kolega zwariował i muszę szybko wracać do domu. Elliot, moje auto nadal jest na parkingu?
-Tak, cały czas tam stoi. - powiedział. 
-Ok. gdyby coś, to wiesz gdzie mnie szukać. Ja muszę lecieć, naprawdę. Darcy ma mój numer telefonu, można zabrać. Ja lecę. Pa. - dałam każdemu buziaka w policzek i wybiegłam z budynku prosto na parking. Moje auto nadal tam było.
Wyjęłam kluczyki i jak najszybciej jechałam do domu. Nie wiem ile przepisów po drodze złamałam, ale to nie było dla mnie ważne w tym momencie. Najważniejsze było, żeby szybko wrócić do domu. 
__________________________________________________________________________________
Hej kochani ! <3 Teraz są wakacje i z tego powodu, rozdziały mogą być dodawane w różnych terminach. Postaram się, aby było 1-2 rozdziałów w tygodniu. Może się zdarzyć, że będą częściej, ale to zależy od Was. :* 2 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 1

Hej :) Zapraszam Was do czytania i komentowania mojego nowego bloga  :) Jeśli czytałeś/aś pozostaw po sobie komentarz. Pamiętajcie  KOMENTARZ = MOTYWACJA I NOWE ROZDZIAŁY. :)
 ______________________________________________________________________________________
Cześć! Nazywam się Kate Tori Ariella Kavanagh Irvin Stewards i mam 19 lat. Wiem, trochę dziwne i można się pogubić. Pochodzę z Polski,lecz mieszkam w Londynie. Moim bratem jest Ashton Irvin, ten z 5 Seconds Of Summer. To trochę skomplikowana historia, ale może kiedyś wam ją opowiem. Dzisiaj są moje urodziny i spędzę je z moimi przyjaciółmi z Polski. No... przynajmniej tak mi się wydawało.

Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez okno. Dziś są moje urodziny!! Tak się cieszę, że w końcu będę mogła je spędzić moimi najlepszymi przyjaciółmi. Dawno nie rozmawialiśmy całą ekipą i szczerze mówiąc to brakuje mi tego. Ostatni raz byliśmy wszyscy razem na imprezie, jeszcze jak mieszkałam w Polsce. W wieku 9 lat przeprowadziłam się tam, a jakieś 2 lata temu zamieszkałam tutaj w Londynie. Zawsze to miasto wydawało mi się przepiękne, ale jeśli spojrzeć na to z perspektywy czasu, to jest tutaj jak w normalnym mieście. Nie licząc tego, ze tutaj nikt nie patrzy zbytnio na wygląd, nawet nie zwracają na Ciebie uwagi. Chyba, ze jesteś jakąś super gwiazdą, jakimś dilerem, czy najsławniejszą osobą w osiedla. Dla mnie nie ważna jest sława, czy bóg wie co. Chciałam rozpocząć nową historię w moim życiu, nie koniecznie kończącą się płaczem i samotnością. Oczywiście mam tutaj też nowych przyjaciół. Poznałam Perrie Edwards, Danielle Peazer, Eleanor Calder, Casidy, Lilly, Sophię Smith, Melody, Vanessę, Smanthę, Willow, Holly, Harriet, Ericę, Megan, Cassie, Tiffani, Jessicę,Selenę, Avril, Cher, Elliota, Trevora, Chritoffera, Nathana, Tristana, Jake, Davida, Rossa, Justina. No nie powiem trochę tych osób jest. Ale cóż, pora wstawać. ten piękny dzień czas zacząć prawda? Wstałam i leniwym krokiem udałam się do szafy. Stałam przy niej chyba 30 minut zastanawiając się jaki zestaw mam ubrać. Aż w końcu wybrałam ten
(zestaw ubrań). Ruszyłam do łazienki, po drodze zabierając kosmetyczkę, gdzie załatwiłam poranną toaletę, pomalowałam się (Klik) i ubrana wyszłam z łazienki. Odłożyłam rzeczy na miejsce i ruszyłam schodami do kuchni. Od razu przywitała mnie gorącym uściskiem Nicole, Rose i Lindsay. Jesteśmy współlokatorkami i najlepszymi przyjaciółkami. Kocham je jak siostry, ale czasami potrafią tak zdenerwować człowieka, ze masz po prostu ochotę je udusić gołymi rękami.
-Wszystkiego Najlepszego kochanie !!!! - Krzyknęły wszystkie na raz. Auć.
-Aua, nie dało się ciszej tego powiedzieć? - zaśmiałam się. - I dziękuję. - pocałowałam każda po kolei w policzek i udałam się do kuchni. Dziewczyny poszły ze mną. Chcecie herbaty?
-Jasne? - powiedziała Nicki siadając na krześle koło wysepki. - Jak się spało?
-Dobrze, a czemu pytasz? - spytałam zalewając wodą 5 kubków z herbatą.
-Bo strasznie płakałaś przez noc. - odezwała się Lis. Co? Nie przypominam sobie, żebym miała mokrą podusze od łez bądź innych takich rzeczy. 
-Ja.... Ja nie widziałam.... - zaczęłam się jąkać.
-Spokojnie. Nie pytamy się o szczegóły. Po prostu się o Ciebie martwimy i myślałyśmy, ze źle spałaś. Mogło się coś stać i dlatego to całe pytanie. - powiedziała Rose. I za to je kocham. Mimo wszystko nie naskakują na ciebie z pytaniami o szczegóły każdej zaistniałej sytuacji. Po prostu zadają jedno konkretne pytanie, a jeśli potrafi się je zmylić to wszystko idzie łatwo. Ale ja nie miałam po co je okłamywać.
-Nie, no wszystko jest w porządku. Nie wiem dlaczego. - Ta odpowiedź widać od nich dotarło, bo nie zadawały kolejnych niepotrzebnych pytań. Rozmawiałyśmy o dzisiejszym dniu i okazało się, ze nie spędzimy ich dawną ekipą, bo reszta wyjechała. Poczułam lekki ucisk w brzuchu z rozczarowania. No cóż, w taki razie trzeba znaleźć sobie inne zajęcie. Nagle zadzwonił mój telefon. Po całym domu rozniosła się piosenka (klik), a ja jęknęłam głośno widząc kto dzwoni. To był Elliot. Był ode mnie starszy o 3 lata a zachowywał się jak mój ojciec. Dosłownie.
-Tak Elliot? 
-- Gdzie ty jesteś, czemu nie było cię w sudiu i dlaczego odbierasz dopiero mój setny telefon z rzędu?!- ryknął do słuchawki. Tak dla wyjaśnienia. Nie jestem jakąś piosenkarką czy kimś tam. Po prostu musiałam tam chodzić bo pomagałam Elliotowi i teraz muszę się pojawiać tam co jakiś czas. Akurat dzisiaj ten czas nadszedł.
- Jestem w domu, nie chciało mi się i nie słyszałam- odpowiadałam kolejno na zadane pytania.
- W tej chwili cię widzę w studiu i spróbuj mi nie przyjść.- tymi słowami zakończył naszą rozmowę.
 Schowałam komórkę do kieszeni moich kremowych rurek i skierowałam się do holu.
- Nie był wcale zły, musiał mieć jakiś dobry dzień- powiedziałam udając się do holu i ubierając buty.

- Jakoś nie rozumiem twojego postrzegania świata, wiesz? Może dlatego cię tak lubię...- powiedziała Nicole i zamknęła za mną drzwi. 

                                                                            ***                                        
 Do studia nie było wcale daleko, ale to co zobaczyłam pod budynkiem było masakryczne. Parę setek fanek piszczących i skaczących, wrzeszczało imiona chłopaków z One Direction. Nie wiedziałam o co chodzi, ale zrozumiałam gdy dostałam od taty sms-a: "wejdź bocznym wejściem, mamy dzisiaj duży ruch". Od razu zaczęło mi się coś przejaśniać i kiedy weszłam już do środka, utwierdziłam się w moim przekonaniu. Mnóstwo asystentek łaziło w tę i z powrotem, niosąc różne pudry, podkłady i inne rzeczy, które ja uważałam za czarną magię.
 Wyjęłam telefon i wybrałam numer Elliota.
- Co tu się, do cholery, dzieje?!- zapytałam go z przerażeniem.
- Mamy dzisiaj gości w programie, idź się przebrać i umalować. Chcę żebyś dzisiaj też wystąpiła- rzucił szybko do słuchawki.
- CO?!- wrzasnęłam.- Poczekaj, chwila, kto jest tym gościem w twoim durnym programie?
- Jeszcze się nie zorientowałaś? To chyba oczywiste, że One Direction.