niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 1

Hej :) Zapraszam Was do czytania i komentowania mojego nowego bloga  :) Jeśli czytałeś/aś pozostaw po sobie komentarz. Pamiętajcie  KOMENTARZ = MOTYWACJA I NOWE ROZDZIAŁY. :)
 ______________________________________________________________________________________
Cześć! Nazywam się Kate Tori Ariella Kavanagh Irvin Stewards i mam 19 lat. Wiem, trochę dziwne i można się pogubić. Pochodzę z Polski,lecz mieszkam w Londynie. Moim bratem jest Ashton Irvin, ten z 5 Seconds Of Summer. To trochę skomplikowana historia, ale może kiedyś wam ją opowiem. Dzisiaj są moje urodziny i spędzę je z moimi przyjaciółmi z Polski. No... przynajmniej tak mi się wydawało.

Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez okno. Dziś są moje urodziny!! Tak się cieszę, że w końcu będę mogła je spędzić moimi najlepszymi przyjaciółmi. Dawno nie rozmawialiśmy całą ekipą i szczerze mówiąc to brakuje mi tego. Ostatni raz byliśmy wszyscy razem na imprezie, jeszcze jak mieszkałam w Polsce. W wieku 9 lat przeprowadziłam się tam, a jakieś 2 lata temu zamieszkałam tutaj w Londynie. Zawsze to miasto wydawało mi się przepiękne, ale jeśli spojrzeć na to z perspektywy czasu, to jest tutaj jak w normalnym mieście. Nie licząc tego, ze tutaj nikt nie patrzy zbytnio na wygląd, nawet nie zwracają na Ciebie uwagi. Chyba, ze jesteś jakąś super gwiazdą, jakimś dilerem, czy najsławniejszą osobą w osiedla. Dla mnie nie ważna jest sława, czy bóg wie co. Chciałam rozpocząć nową historię w moim życiu, nie koniecznie kończącą się płaczem i samotnością. Oczywiście mam tutaj też nowych przyjaciół. Poznałam Perrie Edwards, Danielle Peazer, Eleanor Calder, Casidy, Lilly, Sophię Smith, Melody, Vanessę, Smanthę, Willow, Holly, Harriet, Ericę, Megan, Cassie, Tiffani, Jessicę,Selenę, Avril, Cher, Elliota, Trevora, Chritoffera, Nathana, Tristana, Jake, Davida, Rossa, Justina. No nie powiem trochę tych osób jest. Ale cóż, pora wstawać. ten piękny dzień czas zacząć prawda? Wstałam i leniwym krokiem udałam się do szafy. Stałam przy niej chyba 30 minut zastanawiając się jaki zestaw mam ubrać. Aż w końcu wybrałam ten
(zestaw ubrań). Ruszyłam do łazienki, po drodze zabierając kosmetyczkę, gdzie załatwiłam poranną toaletę, pomalowałam się (Klik) i ubrana wyszłam z łazienki. Odłożyłam rzeczy na miejsce i ruszyłam schodami do kuchni. Od razu przywitała mnie gorącym uściskiem Nicole, Rose i Lindsay. Jesteśmy współlokatorkami i najlepszymi przyjaciółkami. Kocham je jak siostry, ale czasami potrafią tak zdenerwować człowieka, ze masz po prostu ochotę je udusić gołymi rękami.
-Wszystkiego Najlepszego kochanie !!!! - Krzyknęły wszystkie na raz. Auć.
-Aua, nie dało się ciszej tego powiedzieć? - zaśmiałam się. - I dziękuję. - pocałowałam każda po kolei w policzek i udałam się do kuchni. Dziewczyny poszły ze mną. Chcecie herbaty?
-Jasne? - powiedziała Nicki siadając na krześle koło wysepki. - Jak się spało?
-Dobrze, a czemu pytasz? - spytałam zalewając wodą 5 kubków z herbatą.
-Bo strasznie płakałaś przez noc. - odezwała się Lis. Co? Nie przypominam sobie, żebym miała mokrą podusze od łez bądź innych takich rzeczy. 
-Ja.... Ja nie widziałam.... - zaczęłam się jąkać.
-Spokojnie. Nie pytamy się o szczegóły. Po prostu się o Ciebie martwimy i myślałyśmy, ze źle spałaś. Mogło się coś stać i dlatego to całe pytanie. - powiedziała Rose. I za to je kocham. Mimo wszystko nie naskakują na ciebie z pytaniami o szczegóły każdej zaistniałej sytuacji. Po prostu zadają jedno konkretne pytanie, a jeśli potrafi się je zmylić to wszystko idzie łatwo. Ale ja nie miałam po co je okłamywać.
-Nie, no wszystko jest w porządku. Nie wiem dlaczego. - Ta odpowiedź widać od nich dotarło, bo nie zadawały kolejnych niepotrzebnych pytań. Rozmawiałyśmy o dzisiejszym dniu i okazało się, ze nie spędzimy ich dawną ekipą, bo reszta wyjechała. Poczułam lekki ucisk w brzuchu z rozczarowania. No cóż, w taki razie trzeba znaleźć sobie inne zajęcie. Nagle zadzwonił mój telefon. Po całym domu rozniosła się piosenka (klik), a ja jęknęłam głośno widząc kto dzwoni. To był Elliot. Był ode mnie starszy o 3 lata a zachowywał się jak mój ojciec. Dosłownie.
-Tak Elliot? 
-- Gdzie ty jesteś, czemu nie było cię w sudiu i dlaczego odbierasz dopiero mój setny telefon z rzędu?!- ryknął do słuchawki. Tak dla wyjaśnienia. Nie jestem jakąś piosenkarką czy kimś tam. Po prostu musiałam tam chodzić bo pomagałam Elliotowi i teraz muszę się pojawiać tam co jakiś czas. Akurat dzisiaj ten czas nadszedł.
- Jestem w domu, nie chciało mi się i nie słyszałam- odpowiadałam kolejno na zadane pytania.
- W tej chwili cię widzę w studiu i spróbuj mi nie przyjść.- tymi słowami zakończył naszą rozmowę.
 Schowałam komórkę do kieszeni moich kremowych rurek i skierowałam się do holu.
- Nie był wcale zły, musiał mieć jakiś dobry dzień- powiedziałam udając się do holu i ubierając buty.

- Jakoś nie rozumiem twojego postrzegania świata, wiesz? Może dlatego cię tak lubię...- powiedziała Nicole i zamknęła za mną drzwi. 

                                                                            ***                                        
 Do studia nie było wcale daleko, ale to co zobaczyłam pod budynkiem było masakryczne. Parę setek fanek piszczących i skaczących, wrzeszczało imiona chłopaków z One Direction. Nie wiedziałam o co chodzi, ale zrozumiałam gdy dostałam od taty sms-a: "wejdź bocznym wejściem, mamy dzisiaj duży ruch". Od razu zaczęło mi się coś przejaśniać i kiedy weszłam już do środka, utwierdziłam się w moim przekonaniu. Mnóstwo asystentek łaziło w tę i z powrotem, niosąc różne pudry, podkłady i inne rzeczy, które ja uważałam za czarną magię.
 Wyjęłam telefon i wybrałam numer Elliota.
- Co tu się, do cholery, dzieje?!- zapytałam go z przerażeniem.
- Mamy dzisiaj gości w programie, idź się przebrać i umalować. Chcę żebyś dzisiaj też wystąpiła- rzucił szybko do słuchawki.
- CO?!- wrzasnęłam.- Poczekaj, chwila, kto jest tym gościem w twoim durnym programie?
- Jeszcze się nie zorientowałaś? To chyba oczywiste, że One Direction.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz